paulaa-k.flog.pl
krupciaa
W opisie drugie opowiadanie mojego autorstwa.
26.05.2012, 17:32:29
Aparat: Panasonic - EXIF↓
Model: DMC-TZ4
Przysłona: f/3.3
Ogniskowa: 4.7mm
Naświetlanie: 1/160s
ISO: 200
Tego dnia nie miała ochoty spotkać na mieście nikogo znajomego. Miała wrażenie, że wygląda tak jak się czuje, czyli beznadziejnie. Niechętnie wsiadła do brudnego i przepchanego małolatami szkolnego autobusu. Dojechała do szkoły. Słońce świeciło jaśniej niż kiedykolwiek, wszyscy ją rozśmieszali jednak ona uśmiechała się jedynie do ekranu starego telefonu na którym pokazywały się kolejne wiadomości od niego.. Od tego, dla którego co rano miała siłę wstać, przeżyć dzień, a późnym wieczorem usnąć by śnić o jego niebieskich oczach. To co nazywali związkiem było jeszcze świerze i zachwiane niczym poranna rosa na trawniku przed domem. Nie powiedziała mu nigdy, że go kocha choć z jego ust słyszała to wiele razy. Nie wypowiadała tego ponieważ nie czuła do niego aż tak silnego uczucia jakim jest miłość, ale była na tyle przywiązana by zakłucał jej każdą myśl, która nawet przez moment nie dotyczyła jego osoby.
-Kochanie, a może byśmy się tak dziś spotkali? - zaproponował. Widząc wiadomość z jednej strony ucieszyła się, że za nią tęskni, ale z drugiej nie chciała by widział ją w takim stanie.
Postanowiła więc zabrać przyjaciółkę by czuć się pewniej. Znały się już długi czas i wiedziały o sobie praktycznie wszystko. Każdy wolny czas poświęcały na rozmowy, zakupy, zastanawiały się nad przyszłością spacerując przez wiele godzin lub zwyczajnie siedziały w milczeniu przy kubku pysznej kawy. Po lekcjach podmalowała się w szkolnej odymionej papierosami łazience, przeczesała włosy, użyła ulubionych perfum, które zawsze ze sobą miała i była gotowa na spotkanie z Kamilem. Nie wiedziała czemu ale przed każdym spotkaniem czuła ucisk w klatce piersiowej. Nie był to ból, raczej jej serce biło mocniej czując, że z każdym krokiem zbliża się do kolejnego pocałunku. Dziewczyna nerwowo poprawiła włosy, uśmiechnęła się szeroko na jego widok i delikatnie musneła jego zimne a zarazem przepełnione słodkością usta. Wiedział, że jest jej pierwszym, czyli bardzo ważnym chłopakiem i nie chciał jej skrzywdzić. Humor poprawił się wszystkim. Przedstawiła mu przyjaciółkę i poszli do pobliskiego, pełnego zieleni drzew i kolorowych kwiatów parku. Chłopak odłączył się na chwile by kupić lody. Dla szczęśliwej Julki i jej kumpeli był to idealny moment na szybkie obgadanie wysokiego blondyna. Wracając słyszał ich chichoty, ale tylko się uśmiechną i rozdał słodkie niespodzianki.
-Kupiłeś mi czekoladowego loda? - zapytała zawiedziona Jull.
-Nawet mi nie mów, że nie lubisz... - słysząc jego ton troche przestraszona spojrzała na niego niczym mały kotek, po rozsypaniu cukru na stole. Zadziałało. Smakołyk naszczęście chętnie zjadła Marta.
Siedzieli tak śmiejąc się i wspominając najlepsze sceny z dzieciństwa, aż miały nadjechać ich ostatnie autobusy. Marta zostawiła ich samych i poszła po coś do chrupania na drogę. Para miała chwilę dla siebie. Długowłosa brunetka liczyła na czułe pożegnanie. Zachód słońca, piękny widok, cisza a na drzewie niedaleko wiewiórka zbierała orzechy na wieczorną kolacje. Nastrój idealny.
-Misiek, w środe znów się widzimy. Wiesz? - stwierdziła ucieszona.
-Yyym.. noo tak, tak. - uśmiechnął się puszczając jej oczko.
Stali w ciszy rozglądając się dookoła, tak, by nie spojrzeć na siebie. Nie wiedziała co się dzieje. Chcąc przerwać niezręczną sytuacje spojrzała na zegarek mówiąc, że musi już iść. Zbliżyła się w kierunku jego ust lecz poczuła jedynie chłodnego jakby wymuszonego buziaka. W tej chwili już wiedziała, że jest źle. Bardzo źle. Przyciągnęła go poraz drugi do siebie złączając ich usta by stwierdzić czy rzeczywiście coś jest nie tak. Ten pocałunek był już inny ale mimo to czuła smak tamtego. Jeszcze nie wiedziała, że ostatniego. Wracając do domu nie odezwała się ani słowem.
Dwa dni później. Środa. Wolne od szkoły więc umówili się na mieście. Dwie godziny przed wyjazdem Kamil dał jej do zrozumienia, że nie ma ochoty na spotkanie. Drobna brunetka też wolała zostać w domu ale zdążyła się już stęsknić za chłopakiem. Wkońcu odpisała, że rozumie i nie widzi problemu. Niestety po kilku smsach rozmowa nabrała powagi i 17-nastolatka dowiedziała się że osoba której poświęciła tyle uwagi i uczuć okazała się zwykłym chamem.
- "Przeszło mi jakoś. Uprzedzałem, że to się może stać. Jesteś dla mnie ważna i zawsze będziesz, ale nie potrafie dłużej tego ciągnąć. Nie chcę Cie ranić."
Oniemiała. Serce na chwile przestało jej bić, kręciło jej się w głowie i nie mogła złapać powietrza. Po ok czterech minutach zapytała czy to prawda, czy może to jego kolejny żart. Zdarzało mu się już ją podobnie straszyć, ale nie tym razem. To już nie były żarty.
Nie potrafiła jednak płakać. Nie wiedziała czy jeszcze kiedykolwiek będzie mogła na niego liczyć, czy może zostanie jedynie w jej pamięci jako ktoś, kto zrujnował jej psychikę. Natychmiast poprosiła o spotkanie Martę. Kawa, duży misiek w którego się wtuliła i odczytywanie najgorszych wiadomości w jej dotychczasowym poukładanym życiu.
-On był tym, który wprowadził w moje życie prawdziwe szczęście i najwięcej słońca. Czemu mi to odebrał? No do cholery odpowiedz mi czemu?!
-Nie wiem czemu, ale jak go dorwe, to mu krzywde zrobie i nie skrzywdzi już żadnej dziewczyny. Obiecuje to Tobie i samej sobie. - dziewczyna chciała jakoś pocieszyć przyjaciółkę, ale w tamtej chwili nic nie mogło pomóc.
Do końca tygodnia dochodziła do siebie aby w szkole nie dać po sobie poznać, że jej świata już nie ma, że została sama przepaść. W poniedziałek wracając ze szkoły widziała już go z daleka. Siedział tam gdzie zawsze czekając na autobus. Serce oszalało, w klatce piersiowej znów poczuła ucisk. Tym razem bolesny. Była gotowa zemdleć stawiając kolejne kroki zbliżające ją do niego. Z każdym ruchem serce biło mocniej, a oczy zaszkliły się łzami. W tamtym momencie uroniła pierwszą łze. Pierwszą i ostatnią. Nie usłyszała nawet "cześć" na które tak czekała a zarazem, którego tak się obawiała. Nie usłyszała go przy żadnym kolejnym spotkaniu.
Minął miesiąc. Co wieczór zastanawiała się czy o niej myśli, czy tak jak ona tęskni za dotykiem dłoni i nie potrafi skasować ostatnich rozmów ze skrzynki. Wątpiła, że kiedykolwiek mu naprawde zależało i postanowiła na nowo zbudować swój utracony świat.
Minęło kolejne półtorej miesiąca. W tym czasie kupiła nowe ciuchy, kosmetyki, ufarbowała włosy. Zmieniła dotychczasowy styl. Jej co niektórzy kumple zaczeli się nią interesować. Julia jednak nie potafiła jeszcze się z nikim związać i odrzucała ich. Przy przypadkowym spotkaniu zobaczył ją w towarzystwie koleżanek i pewnego chłopaka, którego kojarzył ze swojej szkoły. Czuła jego wzrok na plecach a Marta komentowała jej każdy jego ruch. Przystojny Artur idealnie znał sytuacje i z porządliwym wzrokiem przyglądał się koleżance. Gdy ją przytulił i oboje zaczeli się radośnie śmiać Kamil nie wytrzymał. Szybkim krokiem i z wściekłą miną podszedł do grupki gwałtownie odciągając dziewczynę.
-Nie masz prawa jej przytulać w ten sposób! Rozumiesz? - wykrzyczał.
-Ja rozumien doskonale, problem w tym, że Ty masz problemy ze zrozumieniem pewnych spraw - Artur odpowiedział bardzo spokojnie, delikatnie odsuwając Jule od chłopaka.
Nastolatka chcąc zakończyć przedstawienie spojrzała byłemu prosto w niebieskie oczy mówiąc
-Jedyna osoba jaka nie ma tu praw to Ty. Jesteś człowiekiem który pokazał mi, że jestem wyjątkowa, ale po chwili sprawiłeś, że nie umiem pozwolić komukolwiek na uszczęśliwenie mnie. W chwili gdy widzisz mnie z uśmiechem na twarzy podchodzisz i znów wszystko rujnujesz. Jeśli tak bardzo lubisz mnie ranić to przykro mi, ale jutro już nie będziesz miał do tego okazji.
Nie wyjaśniając swoich słów zostawiła wszystkich w niepewności i wróciła do domu pieszo. W dziwny sposób pożegnała się z rodziną przed wieczornym spacerem i wyszła. Poszła nad jeziorko gdzie chciała go jeszcze niedawno zabrać. Stojąc na skarpie myślała o każdej przeżytej chwili do tej pory. O sprawach związanych z Kamilem i tych odległych jemu. Zrozumiała, że nigdy nie będzie w pełni szczęśliwa, że zawsze gdzieś pojawi się On i wszystko zniszczy.
Lecąc do wody krzyknęła "Kocham Was!' myśląc o najbliższych. Nie umiała pływać i już nie miała okazji się nauczyć.
Kamil wydzwaniał do niej razem z Martą całą noc lecz telefon nie odpowiadał. Rankiem przyjechał przeprosić za awanturę i obiecać, że na zawsze ją zostawi w spokoju. Rodzice zdziwili się, że łożko w jej fioletowym pokoju było nadal pościelone, a po jej obecności nie było widać śladu. Cała okolica jej szukała z uwagi na kruchy jeszcze stan psychiczny dziewczyny. Marta pomyślała, że sprawdzi okolice jeziora. Gdy dotarła na miejsce zobaczyła Kamila trzymającego w dłoniach kolorową kokardę na włosy. Należała do Julii. Zapach jej perfum unosił się intensywnie na skarpie, zupełnie jakby tam z nimi nadal stała.
Komentarze
+ dodaj
Gość: Jula
3 dni temu
Krupcia, pisz krótsze, bo się czytać nie chce :p
Gość: Krupcia, pisz krótsze, bo się czytać nie chce :p
Dodaj komentarz
Poleć to zdjęcie znajomym

Podaj swój adres e-mail
Podaj adresy e-mail znajomych
Napisz wiadomość
Przepisz kod z obrazka:









![Delicate [10] :: komentarze typu "+", ":)", "pozdrawiam" i "zapraszam" to zwy Delicate [10]](http://s2.flog.pl/media/foto_small/4930354_delicate-10.jpg)

memories
4 dni temu
śliczna
memories: śliczna